- Latałem na tym typie samolotu ponad 30 lat. Był to samolot trzeciej generacji, który miał swoje ograniczenia. Był wymagający, ale niesamowicie przyjemny w pilotażu. Trzeba jednak wiedzieć, kiedy ze sceny zejść, niepokonanym. – opowiadał pułkownik pilot Roman Stefaniak, dowódca 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Zrobił swoje i trzeba mu za to podziękować. Rozmawiamy dzisiaj o maszynie, ale ten samolot to także ludzie, którzy przez te wszystkie lata obsługiwali go, zabezpieczali, byli jego fanami. O nich trzeba pamiętać. Dziękuję z tego miejsca wszystkim tym, którzy byli związani z tym samolotem, nie tylko ciałem, ale także duszą i wspierali w każdy możliwy sposób jego eksploatację.
Trudno nie zgodzić się ze słowami dowódcy – zwłaszcza z punktu widzenia pracowników PGZ.
Pracownicy Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 2 S.A. w Bydgoszczy w znacznym stopniu przyczynili się do tego, że Su-22 był eksploatowany aż do 2025 roku. Od pierwszego rozpoczętego remontu samolotu o numerze taktycznym 310 w 1989 roku aż po ostatni samolot Su-22UM3K o numerze taktycznym 707, który odleciał po zakończonych pracach z WZL2 w sierpniu 2024.
Remonty i cykliczne małe modernizacje, które sprawiły, że mógł być użytkowany aż do teraz.
WZL2 przystosowały go do standardów zachodnich, dzięki czemu maszyna ta mogła być używana podczas ćwiczeń NATO. Samolot ten zaprojektowany był w ZSRR i nie miał wielu systemów, które obecnie są podstawą do nawigacji.
Pracowałem na Su-22 w WZL2 od początku, czyli od roku 1989. Zawsze lubiłem pracować przy tym typie samolotu – nie bałem się go, ale zdecydowanie był wymagający w obsłudze.– z pasją wspominał Lucjan. Nie ma tu kolorowych wyświetlaczy czy komputerów misji. Podczas sprawdzeń pilnować trzeba było każdego przełącznika, a najmniejsze błędy regulacji wpływały na dokładność podczas sprawdzeń – także w locie.
W szczególności „szparka” (czyli samolot dwumiejscowy) była, można powiedzieć, pewnego rodzaju wyzwaniem ze względu na nieco odmienną awionikę w porównaniu do wersji bojowej.
Zadania jakie mógł wykonywać były w swoim czasie niespotykane dlatego nazywany był „supertechniką”.
W podobnym tonie mówi Grzegorz, a jego opowieść o swojej historii – ba, wręcz całej karierze zawodowej związanej z samolotem Su-22 zdaje się nie mieć końca. – Gdy przyszedłem tutaj do pracy, zaczynałem oczywiście jako mechanik. Przeszedłem szkolenie w Oleśnicy, byłem w drugiej grupie osób przeszkolonych na tę maszynę. Remontowaliśmy pierwszy samolot już w 1989 roku. Do emerytury zostały mi cztery lata, więc cała moja kariera zawodowa związana jest, między innymi, z tym samolotem. Bardzo wdzięczna maszyna.
Nie sprawiał problemów. Konstrukcja bardzo sztywna, mocna, co ułatwiało wiele prac przy remoncie czy później obsługach. Wszystkie użytkowane w Polsce samoloty Su-22 przeszły przez nasze ręce – podczas remontów były rozbierane do części i składane ponownie. Nadszedł już jednak czas na ich wycofanie.
Mimo wszystko, nie ma sensu być sentymentalnym – jest wiele wspomnień związanych z pracami przy
Su-22, ale czas biegnie i nie można zostawać w tyle, w szczególności, że tuż obok nas trwa wojna.
Głowicę celowniczą rozbierałem do śrubki. Znam ją na pamięć. Pracy było bardzo dużo i dawaliśmy z siebie wszystko, by samoloty były w jak najlepszym stanie. – dodaje Sławek, specjalista zajmujący się m.in. celownikiem wycofanego samolotu.
Inni pracownicy związani z obsługą samolotu Su-22 podkreślają jednogłośnie, że był to samolot mało awaryjny i bezproblemowy podczas obsług. Przyjemnie się na nim pracowało - nie był naszpikowany elektroniką, co obecnie można uznać za zaletę. Szkoda, że już został wycofany a wcześniej nie został gruntownie zmodernizowany, chociażby w takim stopniu jak MiG-29 – zauważył Piotr.
Kwestię braku głębokiej modernizacji poruszył dowódca 21. BLT w Świdwinie
– Każda modyfikacja sprzętu, którym dysponujemy w armii – czy to samolotów czy czołgów, która usprawnia i ułatwia pracę pilota czy inżynierów jest bardzo pożądana, jednakże trzeba przekalkulować czy taka modyfikacja jest opłacalna. To jednak nie jest już moja rola i nie moje decyzje.
Dyskusje na temat wycofania tego wyjątkowego dla polskiej armii samolotu i jego przydatności w wojsku trwały i będą jeszcze trwać, także wśród pracowników WZL2. – Mimo braku zaawansowanych systemów w porównaniu do współczesnych samolotów czy nawet do remontowanego u nas samolotu MiG-29, był podobno w bombardowaniach całkiem precyzyjny – dodaje Lucjan.
To, do czego Su-22 został zaprojektowany przez biuro konstrukcyjne Suchoja zaprezentowali piloci (rzecz jasna bez uzbrojenia) na „tygrysku” (nr takt. 707) podczas pożegnania w Mirosławcu. Bez cienia wątpliwości nie jest to samolot do bliskiej walki w powietrzu tylko maszyna szturmowa do bezpośredniego wsparcia wojsk lądowych. Wszystko to przy huku silnika AŁ-21F3. - Dźwięk tego silnika jest charakterystyczny i niezapomniany. – dodaje z uśmiechem pułkownik Stefaniak.
- Wielka szkoda, że przy okazji pamiątkowego przelotu trzech samolotów Su-22UM3K nad lotniskami, w których stacjonowały (Piła, Powidz, Świdwin, Mirosławiec), pominięto, kluczową dla ich służby, Bydgoszcz. Przykro. Z chęcią zobaczyłbym i usłyszał raz jeszcze nad swoim miastem te wyjątkowe maszyny.
Byłem specjalistą od połączenia skrzydeł z kadłubem oraz regulacji podwozia. Opracowałem nawet specjalne klucze do demontażu śrub podwozia głównego. Chociaż już nie pracuję w zakładzie od ponad 15-tu lat,
a moim ukochanym samolotem jest polska konstrukcja TS-11 „Iskra”, to Su-22 zajmuje w moich myślach oraz sercu miejsce szczególne. Był potężny i w latach 80. robił ogromne wrażenie. – wspomina Bogusław, emerytowany wieloletni pracownik WZL2.
Pracownicy WZL2 w Bydgoszczy oraz w Warszawie nie zapomną kilkudziesięciu lat pracy przy Su-22.
Oprócz niezapomnianej pracy z tym samolotem codziennie każdy pracownik przy ul. Szubińskiej 107 w Bydgoszczy spogląda na pomnik tej maszyny, pomalowany w barwy miasta Bydgoszczy.
Monument przypomina o latach świetności zakładu, które z pewnością jeszcze powrócą.
Farewell Su-22 „Fitter”