Su-22 jest samolotem, który trzeba czuć całym sobą, pilotować po kątach natarcia i przeciążenia. Uzbrojenie obsługiwało się jak precyzyjny, skomplikowany instrument – jeden fałszywy ruch i można było zrobić coś, czego nie dało się cofnąć. Dziś, z perspektywy lat, mam do tej maszyny ogromny szacunek. Zawsze wymagająca, ale zawsze niezawodna i zawsze sprowadzała mnie na ziemię, choć nie jeden raz trzymałem rękę na dźwigni katapulty.
W 2008 roku zamknąłem rozdział latania wojskowego i przeszedłem do lotnictwa cywilnego. Ale sentyment pozostał. Dlatego gdy tylko dowiedziałem się, że 11 września 2025 roku w Mirosławcu odbędzie się oficjalne pożegnanie Su-22, wiedziałem, że muszę tam być.
To nie był zwykły dzień. Patrząc na ostatnie starty, przeloty i lądowania, czułem dumę i wzruszenie. 41 lat służby tych maszyn minęło nie wiadomo kiedy – a ja miałem to szczęście być jednym z 350 pilotów w Polsce, którzy latali tym samolotem.
Spotkałem starych przyjaciół – Zwierzaka, Stefana, Jhonka, Grubera, Pakersa… i wielu innych, których nie sposób tu wszystkich wymienić. Byli też moi dawni dowódcy z pułków i eskadr, dzięki którym jestem – tu i teraz. Wystarczyło kilka minut rozmowy, kilka wspólnych wspomnień – i człowiek znów czuł się, jakby czas cofnął się o 20 lat.
Najbardziej poruszający moment? To, gdy po 17 latach zasiadłem ponownie w kabinie Su-22.
Zapach metalu i kabiny, chłód drążka sterowego i fotela katapultowego oraz znajomy układ wskaźników na tablicy przyrządów. Tak to zapamiętałem i poczułem, jakby to była podróż w czasie.
Dziś latam w PLL LOT na Embraerze 170-195 i E2. Przepaść technologiczna… Ogromna.
Glass cockpit, autopilot, automatyzacja i wszechobecne komputery… To zupełnie inny świat niż manualne, wojskowe latanie z przeciążeniem oraz z uzbrojeniem na poligon. Ale mimo że teraz pilotuję samoloty pasażerskie, to tamten duch – duch Su-22 – zawsze będzie ze mną.
Pożegnanie w Mirosławcu było nie tylko wydarzeniem, ale moim powrotem do domu, do początków, do czasów, gdy niebo miało zapach nafty, powietrze drżało od dźwięku silników na dopalaniu, a każde zadanie lotnicze zostawiało w człowieku niezapomniany ślad emocji i zdarzeń. Wiem jedno – te wspomnienia zostaną ze mną do końca świata i jeden dzień dłużej.
✈️ Tekst: pilot Tomasz Sotowski – autor książki „Supersonic Pilot”
📸 Zdjęcia: archiwum prywatne, Mirosławiec 2025